Nie każda rekrutacja może być zrealizowana. Może się zdarzyć, że poszukiwane przez Hiring Managera kompetencje na rynku nie występują.
Rynek rekrutacyjny, zwłaszcza w IT, przeszedł przez ostatnie lata sporą metamorfozę. Wydawałoby się, że mamy ogromną liczbę kandydatów, mnóstwo otwartych ról, technologiczne przyspieszenie. Ale rzeczywistość bywa bardziej złożona.
Dużo CV, wciąż bez właściwej osoby?
To zwykle problem z definicją i dostępem, nie z sourcingiem. W 30 minut pokażemy, gdzie realnie leży zator na Twojej roli.
Umów 30-minutową rozmowęSzukanie jednorożca to wyzwanie
Pracowaliśmy ostatnio z zespołem nad rekrutacjami dla jednego z naszych klientów - znana firma, stabilne środowisko, B2B, zdalnie. Było kilka wolnych ról, zakres obowiązków był dobrze opisany, wymagania nie z kosmosu. Pracowaliśmy intensywnie (tygodniami) szukając kandydatów z potencjałem. Wysłaliśmy naprawdę dużo wartościowych aplikacji. Takich, którzy nie tylko mieli odpowiednie umiejętności, ale też pasowali osobowościowo. I… nic. Żadnych konkretnych decyzji. Żadnego zamknięcia. A po czasie informacja: „Nie znaleźliśmy nikogo odpowiedniego na to stanowisko, musimy póki co zamrozić tę rolę".
Na pierwszy rzut oka - frustrujące. Ale jak się temu przyjrzeć głębiej, sprawa nie jest zero-jedynkowa.
Proces rekrutacyjny był długi – 6-7 spotkań z różnymi osobami z organizacji. To nie wynikało ze złej woli klienta. Wręcz przeciwnie, chcieli dokładnie poznać kandydatów, dobrze się przygotować, zaangażować wszystkie kluczowe osoby. Ale umówmy się - zaplanowanie siedmiu spotkań z osobami decyzyjnymi w dużej organizacji to logistyczne wyzwanie. Zwłaszcza jeśli tych kandydatów jest kilkunastu. Każdy etap wymaga zaangażowania, przygotowania, czasu. Łatwo zrozumieć, że czasem nawet najlepiej zaprojektowany proces potrafi się „rozjechać” w praktyce. A IT nie śpi. Kandydaci mają wybór. Duży wybór. I jeśli proces trwa za długo, tracą zainteresowanie, albo po prostu.. ktoś inny zdąży szybciej. To naturalne.
Jak wybrnąć z podobnej sytuacji?
Z perspektywy rekrutera - szczera rozmowa z klientem to podstawa. Dobrze jest usiąść i pogadać o tym, co realnie da się zrobić, gdzie można coś uprościć, co skrócić.
A jeśli akurat jesteś osobą, która szuka kogoś do swojego zespołu - to może warto rozważyć jakiś kompromis? Bo wiesz, czasem ten "prawie idealny" kandydat jest tu i teraz, tylko trzeba mu dać szansę 🙂
Kompromis 1: Skupienie na potencjale zamiast perfekcji
Zamiast czekać na idealnego kandydata, warto otworzyć się na osoby, które mają solidne podstawy i są gotowe do nauki. W IT nie zawsze trzeba zatrudniać eksperta w każdej technologii. Osoby z odpowiednim podejściem, chęcią rozwoju i dobrym zestawem twardych umiejętności mogą szybko nadrobić braki i stać się wartościowymi członkami zespołu.
Jeśli problem dotyczy bardzo wąskiej specjalizacji, zobacz, co sprawdzić po 90 dniach bez zatrudnienia inżyniera FPGA lub ASIC.
Kompromis 2: Skrócenie procesu rekrutacyjnego
Długie procesy mogą być przyczyną utraty najlepszych kandydatów. Rozważenie skrócenia liczby etapów lub ich uproszczenia może pomóc w przyspieszeniu decyzji. Czasami warto postawić na elastyczność i umożliwić szybkie feedbacki na każdym etapie, by kandydaci nie czuli się porzuceni czy zapomniani.
Kompromis 3: Wspólne podejmowanie decyzji
Bardzo często proces rekrutacyjny angażuje wiele osób, co może prowadzić do opóźnień w podejmowaniu decyzji. Warto pomyśleć o tym, jak zaangażować odpowiednich decydentów w odpowiednim czasie, by nie zmarnować cennego czasu kandydata. Czasami warto także skrócić liczbę osób uczestniczących w spotkaniach na początku, a później podejmować decyzje szybciej, angażując tylko kluczowe osoby.
Kompromis 4: Otwartość na zmieniające się wymagania
Warto rozważyć nieco bardziej elastyczne podejście do wymagań w ogłoszeniu rekrutacyjnym. W szybkim tempie zmieniającego się rynku IT, nie zawsze każdy kandydat spełni wszystkie wyśrubowane wymagania, ale może nadrobić braki w krótkim czasie. Otwartość na kandydatów, którzy nie mają pełnej zgodności z opisem, ale pasują do firmy, może dać znakomite rezultaty w dłuższym okresie.
Jeśli toniesz w CV, a wciąż nie spotkałeś właściwej osoby - zadaj sobie jedno pytanie: czy ludzie, których naprawdę chcę na tej roli, w ogóle aplikują na ogłoszenia?
Większość chciałaby, aby wszystko było idealne. Rekrutacje i kandydaci również, ale niestety to nie takie proste. Czasem warto odpuścić jeden punkt z listy marzeń i skupić się na tym, co naprawdę istotne. Bo może się okazać, że ten „prawie jednorożec” jest właśnie tym, który wniesie do zespołu najwięcej. A im szybciej to zauważymy - tym lepiej dla wszystkich.
